niedziela, 24 listopada 2013

VI ROZDZIAŁ

Justin POV
Światło przebijało się przez śnieżno białe zasłony, powodując u mnie ruch, zwany 'wstawaniem skoro świt'. Wpatrywałem się chwilę w okno, po czym spojrzałem za siebie. Tak.. Tuż za moimi plecami leżała naga Alex. Nie powiem wyglądała seksownie, ale podczas seksu z nią, mimo że straszenie się starałem to nie mogłem, pozbyć się myśli o Katy.  

To że pracuję dla James'a nie znaczy, że jestem bezdusznym sukinsynem, jakim byłem ale nie w stosunku do Katy. Miała w sobie coś co nie pozwalało mi jej zranić, czy też skrzywdzić. Więc jeżeli James będzie chciał coś jej zrobić, a może nawet zabić, to nie pozwolę aby zginęła z mojej ręki. Nie dlatego że jestem mięczakiem czy coś, nic z tych rzeczy. 

Po prostu nie chce mieć jej na sumieniu, zwłaszcza że ona nie wydaje mi się aby mi to wybaczyła i nie dziwię się jej, bo w końcu nie powiedziałem jej prawdy o mnie, ale to również po części jej wina bo nie pytała mnie o to czym się zajmuję.
Pewnie i tak bym jej nie powiedział prawdy, więc może i dobrze się stało, że dowiedziała się w taki sposób.

Usiadłem na łóżku, przeczesując swoje włosy.gdy moje nogi dotknęły się z podłoga, poczułem dreszcz jaki przeszedł mi od stóp do głów. Jeżeli u mnie w pokoju było tak zimno to nie chcę wiedzieć jak było zimno Katy. Wyobrażałem sobie ją leżącą teraz na materacu, który był pozostawiony tam po ostatnich dziewczynach.

Zapytacie pewnie, o jakich dziewczynach mówię? Otóż o tych, które były jeszcze zanim Katy wpakowała się w to gówno.
Powędrowałem na palcach do łazienki tak cicho jak tylko byłem w stanie, aby nie obudzić Alex. Nie miałem ochoty od samego rana wysłuchiwać, jej okropnie skrzeczącego głosu, już wolałbym chyba się powiesić niż tego wysłuchiwać.
Stanąłem przed lustrem. Chwilę się w nie wpatrywałem, jak bym nie wiedział po co tu przyszedłem. Otworzyłem szafkę, wyciągnąłem z niej szczoteczkę do zębów, i zacząłem powoli je szorować.
Wyplułem wszystko do zalewu po czym odkręciłem kran i obmyłem twarz. Chwyciłem biały ręcznik leżący gdzieś.w kącie i przetarłem nim twarz wycierając w niego swoje mokre ręce.
Wszedłem do pokoju jeszcze na chwilę, otworzyłem szafę, wyciągnąłem z niej białą koszulkę i niebieskie spodnie. Gdy zauważyłem, że Alexis zaczyna.się budzić natychmiast wybiegłem z pokoju. 

Zszedłem po schodach. Docierając do kuchni złapałem za pudełko z płatkami, wsypałem je do niewielkiej miski, po czym zalałem je mlekiem.
Nie zdążyłem chwycić łyżki, bo przerwała mi wibracja mojego telefonu. Myślałem, że to sms ale wibracja nie ustawała. Wyciągnąłem z kieszeni spodni telefon po czym przejechałem palcem, po o ekranie mojego iPhona. 

-Tak? -zapytałem spoglądając na nieznany mi dotąd numer.
-Justin, to ty? -cichy głos wyszeptał do słuchawki telefonu.
-Tak, a kto mówi? -Zapytałem kompletnie nie świadomy.z kim rozmawiam.
-To ja Jazzy możemy się gdzieś spotkać? -zapytała, po czym szybko odpowiedziałam.
-Jasne, a coś się stało?
-Nie tylko chciałam prosić Cię o małą przysługę. -powiedziała jak by nie była pewna czy powinna mnie o to pytać.
-Tak? -stanowczo zapytałem przerywając na chwilę, aby kontynuowała.
-Będziesz mnie krył jeżeli mama zapyta czy jestem u Ciebie?
-Jasne, tylko chcę najpierw wiedzieć, gdzie się wybierasz?
-Chciałabym iść do koleżanki na piżama party, ale mama pewnie się nie zgodzi więc proszę Cię o drobną przysługę. To jak?
-Okey.. -powiedziałem niechętnie godząc się.na to.. Ale też byłem w jej wieku więc wiem co to znaczy impreza.
-Dziękuję, to pa.
-Pa. -Odpowiedziałem zanim się rozłączyła.

Jakoś po tej rozmowie straciłem, apetyt, więc odłożyłem talerz z płatkami na bok.
Wyszedłem z kuchni, pokierowałem się w stronę drzwi. Chwyciłem kurtkę wiszącą na wieszaku obok drzwi i wyszedłem z domu. Wyciągnąłem z kieszeni kurtki, kluczyki od samochodu.
Usiadłem za kierownicą przekręciłem kluczyk w stacyjce, i dopaliłem silnik. Jadąc bardzo znaną mi drogą, chwyciłem paczkę fajek leżąca na miejscu pasażera i odpaliłem przy tym się zaciągając.

* * * * * * * * * * * * * *

Dotarłem do tego miejsca, miejsca które było mi znane jak moja kieszeń.

Zaparkowałem samochód na podjeździe i ruszyłem w stronę furtki.Otworzyłem ją i wszedłem do ogródka.
Okrążyłem dom, do momentu aż dotarłem do miejsca. Miejsca, które przypominało mi jak bardzo się zmieniłem od czasu szesnastych urodzin. 

 Podszedłem do drzwi, otworzyłem je i zszedłem na dół. Zapaliłem światło, i szedłem w stronę kolejnych drzwi, które doprowadziły mnie do miejsca wszelkich moich kłopotów. Wyciągnąłem z kieszeni spodni mały kluczyk i otworzyłem je.

 Na sam widok zrobiło mi się okropnie źle, dawno tego nie czułem. Zaczęło mnie dręczyć sumienie, że doprowadziłem do tego, iż piękna dziewczyna która właśnie powinna leżeć w swoim miękkim i wygodnym łóżku, leży teraz na dziurawym materacu, cała zmarznięta, i pewnie okropni głodna.

 Na szczęście nie spała. Nie odezwała się do mnie, jedyne co to patrzyła na mnie spode łba. Wiedziałem że źle zrobiłem, pozwalając James'owi sprowadzić ją tutaj ale nie miałem wyboru.Chwyciłem ją za rękę i zacząłem ją pocierać w przepraszającym jaki i ogrzewającym geście. 

 Mimo iż było mi strasznie przykro z tego powodu to przecież nie mogłem pozwolić na to aby się przed nimi skompromitować, jeszcze tego by brakowało aby wytykali mi że jestem mięczakiem. 

 Katy tylko patrzyła na mnie.. W jej oczach wyraźnie było widać strach i nienawiść jaka rodziła się do mnie. 
-Jesteś głodna? -postanowiłem w końcu zapytać. Kiwnęła głową potwierdzając iż jest okropnie głodna, jednak nic nie odpowiedziała. 
 Postanowiłem pomóc jej wstać, i zabrać ją na górę aby się trochę ogrzała. Przecież nie mogła cały czas tam leżeć i marznąć. Chociaż tyle mogłem dla niej zrobić.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * 

Katy POV
 Justin wziął mnie na górę. Przez całą drogę nie odzywałam się do niego, ale gdy w końcu chciał ze mną porozmawiać postanowiłam mu wszystko wygarnąć.
-Wiem że możesz tego nie zrozumieć, ale ja naprawdę nie miałem na to żadnego wpływu. -powiedział jak by nic złego się nie stało.
-Tak, na pewno. -powiedziałam sarkastycznie.
-Chcę abyś to zrozumiała, wiem że to nie jest łatwe ale proszę cię, musisz mnie wysłuchać.
-Dobra! Więc mi to kurwa wytłumacz! Bo chyba nie rozumie co to jest porwanie. -Wykrzyknęłam mu w twarz, po czym łzy zebrały mi się w oczach.
-To zacznę od początku.. Tak więc w wielkim skrócie, bez zbędnych szczegółów. 
W wieku 16 lat, w moje urodziny kumple zabrali mnie na wieś, gdzie miałem mieć wyprawione urodziny.

Po kilku piwach byliśmy już lekko pijani, poszliśmy nad jezioro i zaczęliśmy się kąpać. Było już późno więc nikt nas nie widział, bynajmniej tak myśleliśmy. Gdy wyszliśmy z wody, kumple znaleźli łódkę, więc weszliśmy do niej i wypłynęliśmy na środek jeziora. Nagle mojemu kumplowi zachciało się tańczyć. Stanął na krańcu łódki i zaczął nią bujać. Po chwili wypadł z niej, próbowaliśmy mu pomóc ale niestety żaden z nas nie potrafił pływać bądź baliśmy się go wyciągnąć. -spojrzał na mnie smutnym wzrokiem, na co ja kiwnęłam głową aby kontynuował. 

 Po tygodniu dostawaliśmy listy i sms'y z po gruszkami. Później gdy byliśmy wszyscy po imprezie osoba wysyłająca nam po gruszki zjawiła się.. Tak to był James. Chciał abyśmy dla niego pracowali, w zamian za to iż on nie wyda nas policji i naszym bliskim.

Spojrzałam na niego przepraszającym głosem i ze zrozumieniem. W jego oczach było widać szesnastoletniego chłopca, które nie miało dzieciństwa o jakim zawsze marzyło. Przejechałam dłoniom po jego ramieniu w geście uspokojenia.
-Rozumiem.. -odpowiedziałam z lekką chrypą w głosie.

Nagle drzwi frontowe domu się otwarły, a w nich stała sylwetka, mężczyzny którego najbardziej się obawiałam.

-Co ona kurwa tu robi?! -podszedł w naszą stronę, złapał Justina za koszulkę i wymierzył w niego swoją pięść. Podczas gdy Justin przetwarzał co się właśnie stało. James podszedł do mnie złapał mnie za nadgarstek i pokierował w stronę ogrodu.

Gdy znaleźliśmy się przy drzwiach od miejsca, w którym spędziłam ostatnią noc plunęłam w jego twarz na co on strzelił mi w moją. Jękłam z bólu, po czym zostałam rzucona na materac.
 James złapał mnie za talię po czym przysunął się bliżej mnie. Chwycił rozporek moich spodni po czym odpiął je i zdjął zanim zdążyłam się obejrzeć, byłam pół naga. Czułam że zaraz zacznie się największy koszmar w moim życiu. James rozpiął swoje spodnie, i zdjął je po czym przybliżył się do mnie i szepnął.
-Teraz się zabawimy.



____________________________________


Hejka wszystkim czytelnikom  "Mrocznego Sekretu". Jak wam się podobał rozdział?
Myślicie że James zgwałci Katy? Jak potoczą się jej losy? Dowiecie się już niedługo :)
Czekam na wasze komentarze, i wszelkie uwagi dotyczące Mrocznego Sekretu :)
To Dopiero Początek..  Dla mojej kochanej @KasiaSuchocka Wszystkiego najlepszego, myślę ze przeczytasz notkę

4 komentarze:

  1. Super czekam na następny ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia wszystkiego najlepszego nię znam Cię ale masz szczęście, dedyk pod rozdziałem i życzenia ;) zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Kochanie,
    Dzięki Kocham Cię <3
    I dziękuję za życzenia (od tej nieznajej osoby w komentarzu)

    OdpowiedzUsuń