Zaniemówiłam.. Uśmiechnął się do mnie szyderczo, po czym puścił mi oczko. Wziął listy, zgiął je w pół i powoli włożył je do kieszeni swojej skórzanej kurtki. Przez białą koszulkę, która idealnie współgrała z
jego ciałem, można było zobaczyć idealny ośmiopak, jaki tworzyły mięśnie na jego klacie. Ale nie mogłam się zbytnio tym na cieszyć bo po chwili podeszła do niego jakaś skąpo ubrana dziewczyna, i zaczęła się z nim obściskiwać tak, że miałam ochotę się porzygać na ich widok.
Moje przemyślenia przerwał dźwięk klaksonu samochodu, w którym siedział już mój brat ze swoją dziewczyną. Przywitali się namiętnymi pocałunkami, po czym Oliver zawołał mnie abym się pośpieszyła, bo nie chcą się spóźnić na zajęcia. Poprawiałam jeszcze tylko swoją torbę i usiadłam na tylnym siedzeniu białego kabrioletu.
Po czym odwieźli mnie do szkoły
* * * * * * * * *
W końcu przerwa, dłużej nie wytrzymałabym z mr.Papla. Nie wiem do czego przyda nam się jej bezsensowne gadanie o zabytkach i innych bzdetach. Otwarłam szafkę wpisując sześciu cyfrowy kod. Włożyłam tam zbędne książki, i wyciągnęłam te, które były potrzebne na jutro. Zamknęłam szafkę i spojrzałam wzdłuż korytarza, było na nim mnóstwo uczniów, których prawie nie znałam, ale oni znali mnie.
Na końcu korytarza stała moja najlepsza przyjaciółka Tina znałyśmy się od piaskownicy.
Podeszłam do niej aby się przywitać. Przytuliłam ja na powitanie.
-Hej, jak tam mała o której kończysz?-zapytała z dziwnym uśmieszkiem na twarzy.
-Już mam koniec, byłam tylko po książki. A ty?
-Ja mam jeszcze dwie lekcje z mr.Joke, wiesz tym młodym na którego wszystkie dziewczyny patrzą jak by chciały go rozebrać wzrokiem.
-Mmm.. Tym przystojniakiem? Szczęściara, dla niego nie da się opuścić lekcji..
-Żebyś wiedziała, dobra ja uciekam bo się spóźnię, a tego byśmy nie chciały.
-Jasne.-odpowiedziałam z jadem w ustach.- Wpadniesz do mnie później? -wyrwałam zanim zdarzyłaby mi zniknąć z oczu.
-Zobaczę, bo mama chce jechać jeszcze do babci. Zdzwonimy się.
Pa. -Ok, pa. -Odpowiedziałam pod nosem.
Pa. -Ok, pa. -Odpowiedziałam pod nosem.
* * * * * * * * *
Będąc jedną przecznicę od domu zobaczyłam jak chłopak, którego widziałam dzisiaj rano wszedł do sklepu spożywczego aby coś kupić. Postanowiłam wejść tam za nim.
I tak musiałam kupić coś do jedzenia na dziś wieczór więc nie miałam wyboru.
Wzięłam wózek i zaczęłam po kolei wrzucać do niego różne fast food'y cały czas oglądając się za tym chłopakiem. W pewnym momencie straciłam go z oczu. Nie wiem dlaczego ale zaczęłam go szukać.
W pewnym momencie znowu go ujrzałam, ale to co zobaczyłam było dopiero początkiem jego problemów. Stał przy półce z alkoholami. Chwycił za jedną butelkę Jack'a Daniel'sa i włożył ja pod kurtkę, tam gdzie ostatnio widziałam jak wkładał listy. Byłam tym zszokowana, ale nie chciałam nic mówić pewnie i tak się o tym dowiedzą więc ja się nie będę wtrącać. Podeszłam do kasy, przede mną stał jakiś starszy pan, a przed nim ten chłopak. Uśmiechnął się do kasjerki jakby znali się już sporo czasu, wręczył jej kopertę i wyszedł, jak by nigdy nic. Zapłaciłam za zakupy i przyspieszyłam tępa. Gdy byłam już pod domem widziałam jak on wchodził do swojego domu mocno trzaskając drzwiami. Podeszłam do drzwi mojego domu, chwyciłam kluczyki i otworzyłam drzwi, w przeciwieństwie do tamtego chłopaka zrobiłam to delikatnie.
-Katy? To ty?- ktoś krzyknął aby dowiedzieć się czy to na pewno ja.
-Tak- powiedziałam zbliżając się do kuchni. Przy stole ujrzałam Olivera siedzącego na krześle, z opuszczona
głową między nogami. -Coś się stało?- zapytałam.. - Usiać proszę.. -odpowiedział ochrypłym głosem.
-Wolę postać.- powiedziałam.
-Siadaj kurwa! -wydarł się na mnie więc usiadłam.
Zapadła chwila ciszy..
-Więc.? -Zapytałam oczekując stanowczej odpowiedzi. Bez owijania w bawełnę odpowiedział, a w jego oczach pojawiły się łzy, po czym mnie przytulił i powiedział coś co zdawało mi się być największym kłamstwem jakie mógł wymyślić ale było prawdą jakiej nie chciałam znać.
-M-mama nie żyje.. - Powiedział szlochając.
-C-co ty za głupoty wygadujesz? Przecież dzisiaj ja widziałam?!
-W trakcie jazdy do pracy.. -przerwał aby zaczerpnąć powietrza. -miała wypadek..
Po tym jak to usłyszałam wybiegłam z domu i pokierowałam się w stronę parku, do którego rzadko kiedy ktoś przychodził. Usiadłam na ławce, włożyłam głowę między nogi i zaczęłam płakać jeszcze głośniej, miałam gdzieś czy ktoś mnie zobaczy, śmierć matki to nie coś co przydarza się codzienne.. Nagle poczułam czyjś wzrok wybity we mnie. Podniosłam lekko wzrok i ujrzałam czyjąś sylwetkę, był to zapewne mężczyzna zważając na to jak był dobrze zbudowany. Podał mi chusteczkę, a ja nie chętnie ja wzięłam ponieważ wiedziałam już dobrze kto to był, patrząc tylko na jego idealnie umięśnione ciało.
-Proszę...
_____________________Już drama no zobaczymy jak to dalej się potoczy co sadzicie? Czekam na wasze komentarze ;) kolejny rozdział już nie długo :* Następne będą dłuższe ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz