Katy POV
Chciałam zacząć krzyczeć, ale nie byłam w stanie, gdy osoba stojąca przede mną zakryła mi usta swoją szorstką ręką, przybiła swoim całym ciałem do ściany, zamykając przy tym drzwi. Byłam przybita do ściany, nie mogłam się ruszyć, a gdy tylko tego próbowałam jego ucisk stawał się coraz to mocniejszy i bardziej bolesny.. Przyłożył mi nóż do szyi, i zaczął zjeżdżać nim w górę i w dół. Moje oczy się zamknęły, na samą myśl co on chce mi zrobić.
-Hej skarbie.. Dawno się nie widzieliśmy. -Zaśmiał się parszywie po czym wsunął mi swój język do gardła. Przestał na chwilę abym mogła mu odpowiedzieć, ale na pewno nie spodziewał się miłej odpowiedzi.
-Co! Dlaczego to robisz? Myślałam że już wszystko załatwione. Po co przyszedłeś?! -Zapytałam nie powodując w głosie panicznego strachu, przed nim.
-Przyszedłem po to co należy do mnie. -Wyszeptał mi do ucha, po czym ciarki przeszły mi po ciele, nie dlatego że James był moją dawną miłością.. Tylko dlatego że był parszywą świnią, która zniszczyła mi większość mojego życia..
-Przyszedłem po Ciebie. Serce stanęło mi w gardle na te słowa. Myślałam ze mamy już wszystko załatwione i dłużej nie będziemy tego ciągnąć ale jednak on musiał dobić swego, musiał mi spieprzyć ten dzień do końca. Wziął mnie za rękę i pokierował w stronę okna co prowadziło do tego, że mieliśmy zejść na dół, po dachu. Schodząc powoli z dachu, wpadłam na pomysł aby uciec, co skończyło się moją porażką i dodatkowym zaliczeniem jego dłoni skierowaną w moją twarz. Pewnie zastanawiacie się dlaczego z nim byłam? -Hmm sama nie wiem, wydawał mi się wtedy idealny.
-Spróbuj dalej uciekać, to już nigdy nie będziesz szczęśliwa patrząc w lustro. -Z jego ust wydobył się najgorszy jad. Wychodząc niezauważanie tyłem domu, ujrzałam postać stoją przed jednym z aut. Musiałam być naprawdę zestresowana, bo przed autem stała znana mi sylwetka chłopaka. Jednak mi się nie przewidziało, tak to był Justin..
Chciałam zacząć krzyczeć, ale nie byłam w stanie, gdy osoba stojąca przede mną zakryła mi usta swoją szorstką ręką, przybiła swoim całym ciałem do ściany, zamykając przy tym drzwi. Byłam przybita do ściany, nie mogłam się ruszyć, a gdy tylko tego próbowałam jego ucisk stawał się coraz to mocniejszy i bardziej bolesny.. Przyłożył mi nóż do szyi, i zaczął zjeżdżać nim w górę i w dół. Moje oczy się zamknęły, na samą myśl co on chce mi zrobić.
-Hej skarbie.. Dawno się nie widzieliśmy. -Zaśmiał się parszywie po czym wsunął mi swój język do gardła. Przestał na chwilę abym mogła mu odpowiedzieć, ale na pewno nie spodziewał się miłej odpowiedzi.
-Co! Dlaczego to robisz? Myślałam że już wszystko załatwione. Po co przyszedłeś?! -Zapytałam nie powodując w głosie panicznego strachu, przed nim.
-Przyszedłem po to co należy do mnie. -Wyszeptał mi do ucha, po czym ciarki przeszły mi po ciele, nie dlatego że James był moją dawną miłością.. Tylko dlatego że był parszywą świnią, która zniszczyła mi większość mojego życia..
-Przyszedłem po Ciebie. Serce stanęło mi w gardle na te słowa. Myślałam ze mamy już wszystko załatwione i dłużej nie będziemy tego ciągnąć ale jednak on musiał dobić swego, musiał mi spieprzyć ten dzień do końca. Wziął mnie za rękę i pokierował w stronę okna co prowadziło do tego, że mieliśmy zejść na dół, po dachu. Schodząc powoli z dachu, wpadłam na pomysł aby uciec, co skończyło się moją porażką i dodatkowym zaliczeniem jego dłoni skierowaną w moją twarz. Pewnie zastanawiacie się dlaczego z nim byłam? -Hmm sama nie wiem, wydawał mi się wtedy idealny.
-Spróbuj dalej uciekać, to już nigdy nie będziesz szczęśliwa patrząc w lustro. -Z jego ust wydobył się najgorszy jad. Wychodząc niezauważanie tyłem domu, ujrzałam postać stoją przed jednym z aut. Musiałam być naprawdę zestresowana, bo przed autem stała znana mi sylwetka chłopaka. Jednak mi się nie przewidziało, tak to był Justin..
* * * * * * * * * * * * * * * * *
Jadąc w środku nie znanego mi samochodu, ale znając wszystkie siedzące w nim osoby czułam, że zaraz wybuchnę.. Nie byłam w stanie spojrzeć na żadnego z nich a zwłaszcza na Justina. To.było okropne, uznałam go za chłopaka, z którym normalnie mogę pogadać, z którym mogłam spędzić trochę czasu, bez zamartwiania się czy coś mi się stanie. Dowiadując się, dla kogo pracuje, poczułam obrzydzenie i natychmiastowy odruch wymiotny. Nie mogłam tego pojąć.. Kim on do kurwy był?! Zadawałam sobie to pytanie przez całą drogę.
W końcu gdy samochód się zatrzymał, drzwi od strony pasażera się otwarły, po czym zostałam wypchnięta z samochodu, upadając na zimny podjazd. Justin wyciągnął w moją stronę rękę, jednak po tym, gdy dowiedziałam się, że jest jednym z pracowników James'a, podniosłam się z ziemi, nie zwracając uwagi na Justina, który przeszywał mnie wzrokiem.
Czułam jego spojrzenie na całym swoim ciele. James w końcu wyszedł z auta po czym złapał mnie i pokierował po zielonym trawniku. Miałam czas na to, aby rozpatrzeć wzrokiem wszystkie możliwe drogi ucieczki.
W końcu gdy samochód się zatrzymał, drzwi od strony pasażera się otwarły, po czym zostałam wypchnięta z samochodu, upadając na zimny podjazd. Justin wyciągnął w moją stronę rękę, jednak po tym, gdy dowiedziałam się, że jest jednym z pracowników James'a, podniosłam się z ziemi, nie zwracając uwagi na Justina, który przeszywał mnie wzrokiem.
Czułam jego spojrzenie na całym swoim ciele. James w końcu wyszedł z auta po czym złapał mnie i pokierował po zielonym trawniku. Miałam czas na to, aby rozpatrzeć wzrokiem wszystkie możliwe drogi ucieczki.
Wokół domu było ogrodzenie, a za nim mnóstwo innych domków jednorodzinnych, okolica była naprawdę piękna ale ludzie, którzy na niej mieszkali nie mieli ze sobą za dobrych relacji.
Okrążyliśmy cały dom, zaszliśmy na jego tył po czym stanęliśmy przed, drzwiami, prawdopodobnie prowadziły do piwnicy na co przyszły mi na myśl najokropniejsze myśli. James chwycił za klamkę od drzwi, popchnął mnie w geście abym, w końcu ruszyła się z miejsca w którym właśnie stałam.
-Rusz się! -Warknął chrypliwym głosem James. Zrobiłam co mi kazał.. Choć w głębi duszy miałam zamiar odpowiedzieć mu coś głupiego, ale pewnie bym za to oberwała. W końcu doszliśmy do kolejnych drzwi. Staliśmy przy nich chwilę, gdy James szukał kluczy od zamka. Miał sporo tych kluczy mimo że dom nie wydawał się zbyt wielki. Gdy wreszcie je otworzył, popchnął mnie na materac leżący przy ścianie. Upadłam na niego, nie wiedząc nawet kiedy zdarzył mnie tam wepchnąć.
-Posiedzisz sobie trochę tutaj dopóki nie wrócę. -Szepnął mi jadem, który miał w ustach, złapał za policzek, i wsadził mi swój język do gardła, jednak ja nie odwzajemniłam tego okropnego pocałunku. Justin patrzył na nas z obrzydzeniem Kiedy James odsunął się ode mnie, wstał i zamknął za sobą drzwi na klucz po czym straciłam ich z oczu.
Nie mogłam już dłużej o tym myśleć..
Położyłam się na dziurawym materiału i położyłam się spać.
* * * * * * * * * * * * * *
Obudziłam się. Byłam zimna jak lód.
Złączyłam obie dłonie i zaczęłam, nimi pocierać w geście ogrzania ich. Mimo że mało mi to pomagało to próbowałam dalej.
Nagle usłyszałam chodzenie po schodach, i brzęk kluczy. Drzwi się uchyliły.
________________________
Hej, witam was jak myślicie co się stanie, gdy Katy odkryje całą prawdę? Myślicie ze wybaczy Justinowi?
Rozdział miał być już wczoraj ale przerwało mi łącze z netem..
Do następnego misiaki ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz