niedziela, 3 listopada 2013

PROLOG

~Stoję nieruchoma patrząc cały czas przed siebie, zastanawiając się nad sensem własnego życia.. Czy to co teraz mam zamiar zrobić coś da? Czy to że skończę że swoim życiem pomoże nie tylko mi ale i moim  bliskim.. Czy to cokolwiek da? Jeżeli skocze zniszczę im kilka tygodni, miesięcy, lat nad rozczulaniem się nad sobą.. Ale jeżeli tego nie zrobię będę do końca życia musiała żyć z myślą o tym jak z tak cudownego stylu życia, jakim było moje życie zanim to się stało, w tak krótkim czasie mogło to wszystko runąć.. ~
-Katy, wstawaj! Spóźnisz się do szkoły.- krzyk mojej mamy obudził mnie z tego koszmaru, który dręczy mnie już od dobrych trzech tygodni i zawsze ten sam.. Nic się w nim nie zmienia wszystko jest jak co noc gdy zasypiam.. 
-Już wstaje, już wstaje- wykrzykując tak że cała okolica mogłaby mnie usłyszeć. Przetarłam oczy, podniosłam lekko głowę zza kołdry spojrzałam na zegarek po o czym gwałtownie opuściłam ją na poduszkę nie mogąc pogodzić się z faktem że to już poniedziałek. 


Wstałam z łóżka, na co lekko się zachwiałam i upadłam z powrotem na łóżko. Zakręciło mi się w głowie gdy wstałam z takim pośpiechem. Potrząsnęłam głową aby przyzwyczaić się do światła słonecznego przebijającego się przez zasłony moich okien. Wstałam z łóżka tym razem powoli. Spojrzałam na zegarek po raz drugi, była już 7:07 pędem ruszyłam do łazienki.
Odkreciłam do połowy kran z wodą ciepłą i zimną po o czym zanurzyłam w niej dłonie. Przetarłam twarz wodą, chwyciłam ręcznik wiszący na wieszaku obok zalewu i wytarłam w niego ręce po czym delikatnie gładziłam nim swoją wilgotną twarz. Wyszłam na chwilę z łazienki, aby pójść po kosmetyczkę która leżała na parapecie mojego okna. Kiedy chciałam wejść do łazienki, drzwi były zamknięte. Zapukałam po chwili lekko je uchylając. Wyjrzałam ukradkiem oka aby sprawdzić kto tam jest, przed lustrem przeglądała się moja mama, rozczesując swoje liche, blond włosy.
-Gotowa?- zapytała nie musząc sprawdzać kto wszedł do łazienki.
-Yy.. Jeszcze tylko się ubiorę i możemy jechać.
-Dobrze.- powiedziała oschle bez kszty emocji.- A i jeszcze coś.. Masz tu na kolację, będę dopiero jutro więc kup coś sobie i bratu do jedzenia.
-Okey.- wręczyła mi do ręki 50$ i wyszła z łazienki.
Zrobiłam szybki makijaż i związałam włosy w kitkę, która była na tyle mojej głowy.
  Weszłamszybko do pokoju, podbiegłam do szafy i wyciągnęłam z niej obcisłe czarne rurki, białą bokserkę z dekoltem i szary wełniany sweterek.
Zdjęłam z siebie piżamę, rzuciłam ja na łóżko i chwyciłam czarno-biały stanik w kratkę i do tego pasujące bokserki. Założyłam na siebie wyciągnięte przed chwilą ciuchy.
Chwyciłam torbę z książkami, i zbiegłam na dół po schodach idąc w stronę kuchni.
-W końcu, jesteś myśleliśmy że nigdy nie zejdziesz.-powiedział mój brat z lekkim uśmiechem na ustach.
-Wybacz, że chcę dobrze wyglądać.-powiedziałam odwracając się w kierunku mamy.
-Nie kłóćcie nie już, tylko weźcie śniadanie i idźcie.
-Dobra.-przeciągnęłam 'o', wzięłam śniadanie i wyszłam z domu.
Schodząc po schodach, które prowadziły na ścieżkę, ujrzałam pewnego chłopaka, miał on ciemno-blond włosy i chyba brązowo-miodowe oczy. Gapiłam się na niego przez chwilę podczas gdy on przeglądał skrzynkę pocztową, chwilę tak się gapiłam, gdy on odwrócił się i spojrzał w moją stronę. Zamówiłam..
___________________
Witajcie, mam na imię Sandra i chce rozpocząć pisanie fan fiction o Katy i Justinie. Mam nadzieję że wam się spodoba. Rozdziały będą dodawane myślę że co tydzień lub kilka razy w tygodniu, to zależy od mojego wolnego czasu i chęci ;) A jak wam się podobał prolog? Wiem, że krótki ale cóż prologi zwykle takie są ;) Czekam na wasze komentarze, to na pewno zachęci mnie do dalszego pisania ;)
Ps. Myślę że I rozdział pojawi się już dzisiaj ;)

1 komentarz: