Justin POV
Nie miałem bladego pojęcia, gdzie Katy chce mnie zabrać, ale nie chcę żeby zrobiła sobie coś głupiego. Nie wiem dlaczego tak się tym przejmowałem, może dlatego że nie miałem nic innego do roboty.. Kiedy ostatnio przeglądałem swój telefon miałem sześć wiadomości i dziesięć nie odebranych połączeń od Alex ale szczerze nie miałem ochoty z nią w ogóle rozmawiać po tym co ostatniej nocy od jebała.
Byliśmy na jakiejś plaży Katy cały czas szła do miejsca, które było mi nie znane, mimo że przyjeżdżałem tu do dziadków jak byłem młodszy.
Katy w końcu zatrzymała się przed wielkim żywopłotem. Wyciągnęła ręce przed siebie, rozłożyła wnękę w żywopłocie, co przypominało scenę z jakiegoś horroru, przyspieszyłem tępa aby ją dogonić, ale nim się obejrzenia obejrzałem zniknęła mi z oczu. Stanąłem przed niewielką wnęką zastanawiając się czy powinienem był w ogóle za nią iść, może to był zły pomysł aby w ogóle ruszać się z domu. Powinien był zostać w domu, ale coś mi na to nie pozwalało. Przecież nie mogłem jej zostawić podczas, gdy ona była cała zapłakana.
Stałem tak jeszcze przez chwilę, gdy poczułem zaciskającą się pięść wokół mojej koszulki co natychmiast mnie zdezorientowało, nagle ktoś mnie wciągnęło przez niewielką wnękę w żywopłocie.
* * * * * * * * * * * *
Katy zaprowadziła mnie na opuszczony plac zabaw.
Gdy tylko ujrzała jedną z huśtawek od razu do niej podbiegła, ucieszona jak małe dziecko, gdy widzi nową zabawkę na wystawie.
Ucieszył mnie fakt, że już nie była aż tak przygnębiona faktem iż dzisiaj jej mama umarła. Przynajmniej choć na chwilę o tym zapomniała, co było rzeczą naprawdę niezwykłą jaka mogła mi się dzisiaj przytrafić.
Obok jej huśtawki była druga więc postanowiłem się dosiąść. Katy lekko się uśmiechnęła na co szybko utopiła swój uśmiech w jej brązowych, gęstych włosach i zaczęła się lekko huśtać na huśtawce, wstałem ze swojej huśtawki i stanąłem za jej aby ją rozhuśtać, poczułem że znowu jestem jak małe dziecko, lubi się bawić i nie jest niczym skrępowane. Zacząłem huśtać ją coraz mocniej na co ona cały czas mówiła (wyżej, wyżej) to mnie motywowało aby rozhuśtać ją jeszcze bardziej, ale także nie aby z niej spadła. Po chwili powiedziała abym ją zatrzymał. Zrobiłem to spowalniając huśtawkę, na której właśnie siedziała chwyciłem jej dłoń i pomogłem jej wstać.
-Więc.. Co teraz?- zapytała patrząc na mnie spod jej pięknych brwi.
-Sądzę, że powinniśmy już iść.- odpowiedziałem tak jak by to była najoczywistsza rzecz na świecie.
-Ehh.. masz rację, powinniśmy już powoli iść.- powiedziała ze smutkiem w głosie, na samą myśl że gdy wróci do domu nie zastanie tam swojej ukochanej mamy, której właśnie tak bardzo potrzebowała aby znowu móc być szczęśliwą, jak pewnie co dzień była aż do dzisiejszego dnia.
Katy POV
Może i było to dosyć głupie z mojej strony, że zamiast siedzieć w pokoju cała zapłakana i użalać się nad własnym życiem, oraz myślami dlaczego tak się właśnie stało, że to Bóg odebrał mi moją mamę, byłam na dworze z bardzo przystojnym chłopakiem i spędziłam z nim świetnie resztę tego okropnego dnia.
Byliśmy już pod moim domem gdzie właśnie mieliśmy się żegnać.
-Jak się czujesz?- zapytał z błyskiem w oczach. To pytanie pokazało mi na nowo całą rzeczywistość.
-Ehh.. A jak mam się czuć?- Tym razem nie spojrzałam mu w oczy, na co na chwilę między nami nastała niezręczna cisza i już myślałam że będziemy tak stali kilka godzin. Nie żebym narzekała, czy coś.
-No nic idź do domu i...- przerwał lekko ściskając moją dłoń unosząc ją do swoich ust i czuje ją pocałował.. W moim brzuchu pojawiły się motylki i lekko się zarumieniłam, ale chyba na szczęście nie zauważył bo było już ciemno na dworze, a na niebie można było dostrzec wszystkie gwiazdy świata. -połóż się spać.
-Yhym dobranoc.. -cicho przytaknęłam.-To dobranoc i dziękuję.-puściłam jego dłoń po czym się odwróciłam w przeciwną stronę tak aby nie móc już go zauważyć, ale podczas gdy to zrobiłam złapał mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę także mogłam poczuć jego oddech. Spojrzał mi głęboko w oczy..
-Mam pytanie.. -zapytał nadal patrząc mi w oczy.
-Tak? -odpowiedziałam szybko ale dość zrozumiale.
-Dasz mi swój numer telefonu? -Zatrzepotał rzęsami i seksownie oblizał swoje wargi ciepło się przy tym uśmiechając.
-Jasne. -odpowiedziałam z dezorientacją. Szybko poukładałam sobie wszystko w głowie i wróciłam na ziemię.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
-No jesteś w końcu, gdzie ty byłaś?! Martwiłem się o ciebie! -powiedział głos zanim zdążyłam zdjąć buty.
Tak to był mój przerażający brat Oliver. Podniosłam się z podłogi po czym odłożyłam buty na swoje miejsce i włożyłam na swoje zmęczone stopy miękkie paputki. Wchodząc do kuchni zajrzałam do salonu gdzie spała dziewczyna Olivera. Weszłam do kuchni, gdzie był mój brat siedzący na krześle obok kuchennego stołu.
-Powiesz mi w końcu gdzie byłaś? -powiedział troskliwym głosem spoglądając na mnie jak by chciał mi wywiercić dziurę w głowie.
-Byłam u Nadii. -Mam nadzieję że mi uwierzy bo nie potrafię kłamać.
-Yhymm, dzwoniłem do ciebie dlaczego nie odbierałaś? -zapytał jak by to był mój obowiązek odbierać od niego telefony, a zwłaszcza po tym co się dzisiaj stało.
-Yyy.. -spojrzałam na telefon udając, że patrzę na stan baterii. -Telefon mi padł.. -tak na prawdę była w połowie pełna.
-Tina była tu kilka godzin temu.. Powiedziałem jej że później do niej od dzwonisz.
-Okey, dzięki.. -powiedziałam na co nasunęło mi się pytanie z przed kilku minut, między innymi "Co tu robi Diana" więc to samo pytanie postanowiłam zadać Oliver'owi.
-A co tu robi Diana? Mama nie pozwalała jej przyprowadzać. -powiedziałam z lekką złością jak i zszokowaniem w oczach.
-Po pierwsze Diana jest pijana, a po drugie mamy już nie ma więc nie ma się do czego przyczepić. -powiedział jak by w ogóle nie obchodziła go śmierć matki.
-Ale to nie znaczy że możesz ją tu przyprowadzać.. -wykrzyknęłam.
-Nie będziesz mi mówić co mam robić! -udało mu się mnie przekrzyczeć, ale nie dałam za wygraną.
-Właśnie że będę. -Spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem, na co on mi odpowiedział silnym uderzeniem z jego ręki w mój policzek.
Spojrzałam na niego i nie mogłam uwierzyć, w to co się właśnie stało. Powtarzałam sobie w myślach -Nie to nie mógł być mój brat, mój brat by nigdy tego nie zrobił. Ale rzeczywistość była inna całe życie zaczęło mi się powoli sypać.. Najpierw dowiaduję się że moja mama zginęła w wypadku, a teraz mój brat podnosi na mnie rękę.
Nastała momentalna cisza.. Nagle do moich oczu napłynęły łzy, które spowodowały u mnie nagły płacz. Brat patrzył na mnie ze strachem w oczach.. Sam nie wiedział jak to się stało, ale nie miałam zamiaru czekać na jego przeprosiny.. Skierowałam się w stronę drzwi, po czym mocno nimi trzasnęłam. Wybiegłam na dwór, pomyślałam że pójdę do Justina, może on będzie choć trochę dla mnie wyrozumiały.
Znalazłam się przed jego drzwiami i tak szybko jak tam byłam tak szybko zadzwoniłam dzwonkiem do jego drzwi.. Czekałam długo. Przed moimi oczami ukazała się seksowna sylwetka chłopaka, który najwidoczniej chciał brać właśnie prysznic.. Tak to był Justin.
-H-hej. -przywitałam się po czym skierowałam wzrok na jego orzechowe oczy. -Mogę wejść?- zapytałam lekko gubiąc się w tym pytaniu.
-Jasne wejdź. -rozszerzył ramiona w geście abym się rozgościła. Wchodząc do jego domu poczułam ciepło całego pomieszczenia, w którym się właśnie znajdowaliśmy. -Rozgość się ja zaraz wrócę..
Przytaknęłam po czym usiadłam na sofie jego salonu. Podczas gdy on pewnie poszedł się w coś szybko ubrać bym nie czuła się niekomfortowo podczas gdy będziemy rozmawiać. Wstałam z sofy, podczas gdy coś przykuło moją uwagę. Były to zdjęcia z nim i pewnie jego rodziną, na komodzie stało zdjęcie jego całej rodziny.
-To jest stare.. Miałem wtedy 16 lat. -Odłożyłam szybko zdjęcie, lekko speszona odwróciłam się w stronę Justina stojącego w drzwiach salonu.
-Yhymm, byłeś uroczy..
-Ehh.. dzięki. Chcesz się czegoś napić? -zapytał uprzejmym głosem choć wiedziałam że nie chce mu się robić nic do picia wiec odmówiłam.
-Niee, dziękuję. -Powiedziałam piskliwym głosem, pokierowałam się w stronę sofy i usiadłam na miejscu gdzie przedtem siedziałam, a obok mnie usiadł Justin.
-Więc opowiedz mi co się stało, że znowu płakałaś..
_______________________________________
I jak wam się podobał rozdział? Myślicie że Katy wybaczy swojemu bratu? Co będzie dalej dowiecie się już nie długo :) Do następnego <33 Tutaj macie mojego Twittera @Purple_ninjaxx
Rozdział z dedykacja dla @KasiaSuchocka :)
HAHA a jednak jest dedyk. Dzięki Skarbie <3 <3 <3
OdpowiedzUsuń