niedziela, 3 listopada 2013

II ROZDZIAŁ

Justin POV
Byłem w parku, siedząc na ławce i przeglądając swoje stare sms'y w moim iPhonie, gdy ujrzałem dziewczynę, która biegła w stronę pobliskiej ławki. Była ubrana w białą bokserkę, i czarne rurki. Nie powiem była z niej gorąca laska.
 
Usiadła na ławce, podniosła nogi na nią, a między nimi ułożyła swoją głowę. Uwierzcie mi jeżeli ona wtedy była zapłakana, to teraz był to prawdziwy ryk.. Wstałem z ławki i skierowałem się w jej stronę, wyciągnąłem z kieszeni kurtki chusteczkę i podczas gdy ona zastanawiała się kto przed nią stoi, ja pomachałem jej chusteczką przed oczyma.
-Proszę.. -W końcu z siebie wydusiłem. Ona spojrzała na mnie swoimi błękitnymi, we łzach oczami i niechętnie chwyciła chusteczkę, która powoli opadła z mojej do jej ręki.
-D-dziękuję.. -Powiedziała nie chcąc spojrzeć mi w oczy ale jej to się nie udało.
-Mogę się przysiąść? -zapytałem wkładając dłonie do kieszeni spodni tak, aby moje kciuki swobodnie wystawały na zewnątrz.
-Jasne. -powiedziała lekko się rumieniąc, ale łzy nadal spływały jej po policzkach.
-Mogę ci jakoś poprawić humor? -Zapytałem wahając się czy w ogóle powinienem się odzywać.
-Wątpię że będziesz w stanie.. -Odpowiedziała biorąc głęboki oddech i przerzucając włosy na jedną stronę, także mogłem dostrzec jej smutny wyraz twarzy.
-Chcesz o tym pogadać? -Zapytałem kładąc moją dłoń na jej ramieniu lekko pocierając w geście uspokojenia.
Ona nic nie odpowiedziała, ale widziałem że było jej strasznie zimno, w końcu była ubrana jak na lato, a był to środek lutego.
  Zdjąłem swoją skórzaną kurtkę i zarzuciłem jej ją na ramiona tak aby mogła się choć trochę ogrzać.
-Chodźmy stąd, nie chcę abyś była chora. -powiedziałem cicho ale była w stanie mnie usłyszeć. Wstałem z ławki, pomogłem jej wstać wyciągając rękę ku jej dłonią. Ona również wstała i poszła ze mną nie pytając nawet gdzie mam zamiar ją zabrać, najwidoczniej nie miało to dla niej żadnego znaczenia bynajmniej nie w tym momencie.
* * * * * * * * * * *
-Co podać? -cichy głos uniósł się z nad naszego stolika.
-Co chcesz mała? -Zapytałem.
-Wodę, poproszę wodę. -Odpowiedziała po czym spuściła głowę w dół, jak małe dziecko gdy coś przeskrobie.
-W takim razie jedną szklankę wody i jedną kawę. -Uśmiechnąłem się do kelnerki po czym puściłem jej oczko, na co ta się zarumieniła i przyjęła zamówienie. Uśmiechnąłem się do siebie z satysfakcją, że tak działam na kobiety. Spojrzałem na dziewczynę siedząca przede mną a ona patrzyła na mnie jak na idiotę. -Co to miało niby znaczyć? -pierwszy raz widziałem jak lekko się uśmiecha. Wiedziałem że chodziło jej o to oczko, które puściłem do kelnerki, ale jak zwykłe musiałem kłamać żeby nie wyjść na totalnego porywacza, jakim oczywiście byłem. -O co ci chodzi? -zapytałem patrząc na nią jak bym nie wiedział co właśnie zrobiłem.
-Interesują cię kobiety w podeszłym wieku? -Zapytała lekko się śmiejąc, na co ja wybuchłem nie kontrolowanym śmiechem.
-Niee. Czemu tak sądzisz? -Powiedziałem przeczesując swoje idealnie ułożone włosy.
-Puszczaniae oczka do kobiety nie jest najlepszym podrywem. - Oznajmiła.
-Na nią to działa, jak na wszystkie inne.. -Syknąłem po czym szyderczo się uśmiechnąłem. -Więc powiesz mi co się stało, że płakałaś? -Spojrzała na mnie niechętnie, ale w końcu zdecydowała się odezwać.
-M-moja mama umarła dzisiaj rano. -wykrztusiła po czym w jej oczach znów pojawiły się łzy.
-Przykro mi. -wziąłem jej dłonie i zaczęłam je pocierać w przepraszającym geście.
-Nic się nie stało, bo skąd mogłeś o tym wiedzieć?- zapytała sarkastycznie.
-Proszę. -kelnerka podała nam nasze zamówienia przy tym przerywając nam niezręczną ciszę i odeszła do innego stolika. 

Katy POV
-Dziękuję -mruknęłam pod nosem kierując te słowa do kelnerki, nie zwracając uwagi na to, że ten chłopak był naprawdę bardzo przystojny.
-A tak w ogóle to jestem Justin. -Powiedział wyciągając przy tym rękę nad stół.
Zdziwiło mnie zachowanie tego chłopaka ponieważ, mimo iż widziałam go kradnącego alkohol ze sklepu to był bardzo miły jak na złodziejaszka.
-Katy -wyciągnęłam rękę w stronę jego i lekko ją uścisnęłam. Nastała chwila ciszy między nami, ale nie na długo.
-Tak więc, Katy.. - spojrzał na mnie już po raz setny po czym lekko się uśmiechnął. -Chyba nie zamierzasz spędzić reszty dnia na dworze prawda?
-Nie.. -Odpowiedziałam, biorąc kolejny łyk wody. -Myślę ze nie długo wrócę do domu, ale zanim to zrobię chciałabym się trochę uspokoić zanim tam wrócę.
-Yhymm, no cóż jeżeli nie będzie przeszkadzało ci moje towarzystwo to chętnie zostanę i dotrzymam ci towarzystwa. -Powiedział bawiąc się przy tym swoimi idealnymi dłońmi.
-Jasne ze nie.
-Okey w takim razie gdzie później pójdziemy? -zapytał po czym wziął łyka kawy, muskając filiżankę swoimi idealnymi jak serce ustami.
-A skąd ja mam to wiedzieć? -nie pozwoliłam mu dojść do słowa bo od razu wpadłam na świetny pomysł. -Dobra nie trudź się już wiem.
Wstałam z krzesła wyciągnęłam pieniądze z portfela, na co Justin się zaśmiał i złapał mój nadgarstek także wiedziałam od razu ze mam schować portfel bo to on ma zamiar zapłacić, co bardzo mnie zdziwiło w pozytywnym sensie bo ostatnio nie widziałam żeby płacił za co cokolwiek.
Położył pieniądze na blacie baru i wyszedł tuż za mną.
Nie odwracając się szłam, przed siebie, gdy poczułam czyjeś dłonie na moich ramionach.
-Czekaj! -Wydyszał .
Odwróciłam się patrząc mu prosto w oczy, chwyciłam go za nadgarstek i przyspieszając tępa ruszyłam w stronę pobliskiej plaży.
-Chodź. -Wyszeptałam po czym puściłam jego rękę, a on ruszył za mną.
-Powiesz mi w końcu gdzie masz zamiar mnie zaprowadzić?
Przystanęłam
-Chodź to już nie daleko. -Lekko się uśmiechnąłem.
_____________________
Jak myślicie gdzie Katy zabierze Justina? Wybaczcie mi że rozdział krótszy niż obiecałam ale nie miałam weny.. ;* kocham was i do następnego ;)

2 komentarze:

  1. Czekam na kolejny :) włącz funkcję komentarza z.anonima, napewno będzie ich wtedy więcej :)

    OdpowiedzUsuń