poniedziałek, 2 grudnia 2013

VIII ROZDZIAŁ cz.1

Justin POV
 Po tym jak skończyłem rozmowę z Katy postanowiłem wziąć prysznic. Zdjąłem z siebie brudne rzeczy i pokierowałem się do kabiny prysznicowej. Będąc w środku włączyłem gorącą wodę, która zaczęła mieszać się z lodowatą. Oparłem się o ścianę, chwyciłem szampon do włosów, nalałem odpowiednią ilość na dłoń i powoli rozmasowywałem po włosach. Czułem jak wszystkie problemy w końcu odchodzą, mogłem się odprężyć i zrelaksować po ostatnich, godzinach jakie przeżyłem, z ledwością. 
   Po prysznicu poszedłem do pokoju wyciągnąłem z komody białą bokserkę, i szare dresy po czym zszedłem na dół do kuchni.
  Nalewałem wody do czajnika, gdy usłyszałem dźwięk dochodzący z ogródka. Podszedłem do okna aby sprawdzić co to były za odgłosy, gdy nagle usłyszałem strzał kierujący się w moją stronę dochodzący z korytarza. Zakradałem się powoli, aby osoba która do.mnie strzelała, myślała że ma przewagę i bynajmniej mnie trafiła. Po tym jak osoba, która we mnie strzelała zorientowała, się że moja broń jest wymierzona w jego kierunku, szybko się odwróciła próbując wyrwać mi z ręki pistolet. Znam tę osobę bardzo dobrze, od samego poczęcia
  -Co ty tu robisz Justin?! -Powiedział kierując w moją stronę zabójcze spojrzenie.
-Przyjechałem w odwiedziny Jaxon. -Odpowiedziałem posyłając mu zabójczy uśmiech.
 -A ty w swojego rodzonego brata celujesz bronią? -Zapytałem retorycznie.
 -Nie jesteś już moim bratem, od tamtego czasu. -Powiedział, przypominając mi przeszłość, o której chciałem zapomnieć.  
-Nie gadaj, że będziesz mi nadal wypominał śmierć ojca. To nie była moja wina, ale jednak ty nadal myślisz, że to ja upozorowałem śmierć, czy też do tego doprowadziłem.. -wydarłem się, więc byłem pewien, że Katy już nie śpi.
 Nagle w drzwiach frontowych stanęła drobna postać. Miała na sobie szary płaszcz przeciw deszczowy, a na głowie kaptur. W rękach trzymała siatki z zakupami, tak to była moja mama we własnej osobie, piękna jak zawsze mimo że cała przemoknięta. Natychmiast ja i mój brat schowaliśmy bronie za tył naszych spodni, tak aby niczego nie podejrzewała. 

Podbiegłem jak małe dziecko uścisnąłem ją z całych sił, dając buziaka w policzek, szybko przy tym zabierając od niej te ciężkie siaty z zakupami.  
-Justin miło cię znów widzieć. -powiedziała mama sarkastycznie. -Mi również mamo. -powiedziałem z zachwytem, ponieważ tak długo jej nie widziałem, jednak nie oczekiwałem od niej zaskoczenia.
Zabierając większość zakupów z jej dłoni, pokierowałem się do kuchni i położyłem je na blacie, kuchennym aby wypakować wszystko co było w zawartości siatek.
  -Na jak długo masz zamiar zostać? -Powiedziała moja mama oparta o futrynę drzwi.
  -Nie wiem, chciałem spędzić trochę czasu z wami, oraz nadrobić stracony czas. 
-powiedziałem szczerze jednak, musiałem w końcu ujawnić jej prawdę, plus wszystko by się wydało gdy moja mama dowiedziała się o Katy. Muszę jej powiedzieć skoro ma tutaj spać przez jakiś czas.
 -Mamoo.. -Przeciągnąłem 'o' jak zwykle było to w moim nawyku, gdy czegoś potrzebowałem. -Jest taka dziewczyna.. -powiedziałem spokojnie.  
-Jaka dziewczyna? Znów znalazłeś sobie inną?! -powiedziała, chcąc kontynuować dalej jednak jej przerwałem.  
-Nie, mamo to nie jest moja dziewczyna, tylko przyjaciółka. Chciałem wyświadczyć jej przysługę więc pozwoliłem sobie, aby tutaj przenocowała kilka dni.
  -Co? A znam ją w ogóle? -Zapytała spokojnie ale wyraźnie była zaskoczona faktem, iż ich nie przedstawiłem.
 -Yyy.. -przerwałem, widząc Katy stojącą za moją mamą. Chciałem aby natychmiast stąd poszła, ale mnie nie słuchała. 

Katy POV
  Po tym jak zobaczyłam, że Justin ze swoją mamą odchodzą do kuchni, postanowiłam pójść za nimi i podsłuchać ich rozmowę, która w połowie dotyczyła mnie.
Podczas gdy widziałam, że Justin chce się wymigać, od powiedzenia swojej matce co się dzieje i spróbować ponownie okłamać ją postanowiłam mu w tym przeszkodzić.
-Przepraszam.. -powiedziałam.
  -Yyy.. Mamo to jest Katy. Katy to jest moja mama. -powiedział Justin drapiąc się po głowie w zakłopotaniu.  
-Miło mi pani Bieber. -Lekko się uśmiechnęłam i podałam jej rękę na co odwzajemniła mi uśmiechem.
  -Mów mi po imieniu, Patty.  
-Dobrze Patty. -powtórzyłam jej imię, przyzwyczajać się do tego że po raz pierwszy do starszej osoby mówię po imieniu, jednak Patty nie była wcale taka stara, bynajmniej nie było po niej tego widać. 
Podczas gdy poznawałam się bliżej z Patty, Justin patrzył na nas ze znudzeniem, jak i strasznym zmęczeniem po wykańczającym dniu. Nagle Justin wstał z krzesła, na które usiadł podczas gdy my rozmawiałyśmy, i podszedł do nas aby poinformować nas, że jest już późno i powinnyśmy iść spać. Podziękowałam Pattie za wszystko i pokierowałam się za Justinem.
 -Wybacz. -powiedziałam stojąc przed drzwiami pokoju, w którym miałam spać.  
-Jutro o tym porozmawiamy, teraz idź spać. -powiedział przykrym tonem, unikając mojego spojrzenia i znikając przy tym za drzwiami pokoju.
Weszłam do łóżka, jednak nie mogłam jeszcze zasnąć, cały czas dręczyło mnie pytanie, Co jest między Justinem, a jego bratem? Po pół godzinnym zastanawianiu się nad tym i nie dojściu do sensownego wytłumaczenia, moje oczy powoli zaczęły opadać, na co poszłam automatycznie spać.

* * * * * * * * * * * * *

Z samego rana obudziła mnie, kolejna kłótnia Justina z Jaxonem. Czy ich na chwilę nie można zostawić razem?! Gorzej niż małe dzieci. Gdy krzyki ucichły postanowiłam wstać i pójść do toalety, upewniając się przy tym, że na korytarzu nikogo nie ma. Podczas, gdy okropnie potrzebowałam odświeżenia toaleta była zajęta przez Pattie.
  -Witaj Katy. -powiedziała powoli uchylając drzwi od łazienki.  
-Dzień dobry Pattie. -powiedziałam uprzejmym głosem.  
-Jak skończysz, zejdź na dół, przygotowałam śniadanie. -Powiedziała dumnie się uśmiechając i znikając na schodach. 
Gdy przeglądałam się w lustrze przeraziłam się, całkowicie zapomniałam o tym że mój makijaż był cały rozmazany po wczorajszym incydencie. Aby nie wołać Pattie, postanowiłam zamiast mleczka do demakijażu użyć wody. Po częściowym odświeżeniu się wytarłam ręcznikiem moją twarz, po czym zeszłam na dół do wszystkich. Zasiadłam na wolnym miejscu, i zaczęłam delektować się smakiem przepysznej lasani, którą Pattie przygotowała. Po tym jak zjadłam, udałam się do kuchni, aby odnieść talerz. Chwyciłam żółtą gąbkę do mycia naczyń, i zaczęłam szorować tak aby mój talerz lśnił.
-Pomóc ci? -głos zza moich pleców, strasznie mnie przestraszył. -Nie, nie trzeba. -powiedziałam miłym głosem, dziękując za chęć pomocy, ze strony Justina.
-Mam dla ciebie niespodziankę. -powiedział przy tym zaskakując mnie i ponownie nasuwając mi mnóstwo pytań.
Chwycił mnie za dłoń, w drugą złapał nasze kurtki i pokierowaliśmy się do jego samochodu. Będąc w środku zakładaliśmy kurtki na siebie podczas gdy Justin odpalał silnik samochodu.
Zastanawiałam się gdzie jedziemy, nie chciałam się go pytać, ale w końcu nie wytrzymałam.

-Powiesz mi gdzie jedziemy? -zapytałam zaciekawiona.
-Zobaczysz. -powiedział, jednak ja nie zamierzałam odpuścić.
-Justin.. -powiedziałam trzepocząc rzęsami, na co Justin odwrócił głowę w moją stronę i lekko zwolnił prędkość samochodu. -Powiedz mi gdzie jedziemy. -Za szeptałam mu do ucha, co sprawiło że jego, żyły były widoczne, to był dla mnie znak że jestem na dobrej drodze aby uzyskać odpowiedź.
-Katy. Nie powiem Ci to niespodzianka, koniec i kropka. -powiedział stanowczym głosem, na co postanowiłam zaprzestać dalszego śledztwa.
Ułożyłam się wygodnie w siedzeniu, i patrzyłam w przez okno.





_______________________
Witajcie, musiałam drugi raz pisać ten sam rozdział, ponieważ usunął się rozdział. Mam nadzieję że docenicie moją ciężką pracę i zostawcie ślad po sobie w formie.komentarza, lub chociaż udostepnienia, mojego bloga. Dziekuje tym którzy stale czytają. Do następnego xx
@Purple_ninjaxx to mój twitter.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz